Moja droga do fal

Ahead of the game- czyli o metodzie OMO

Jeśli znacie już podstawy pielęgnacji , mogę zacząć pisać moją kręconą historię.

We wrześniu 2017 trafiłam na grupę Włosing na Facebook’u,  poprosiłam o pomoc, ponieważ nie mogłam sobie poradzić z moimi spuszonymi włosami.
Już wtedy wiedziałam, że nie powinnam ich czesać rano. Czesałam wyłącznie przed snem, bo tylko wtedy mogły za dnia jakoś wyglądać.
Były spuszone, po czesaniu nabierały jeszcze więcej objętości, co mnie okropnie irytowało.
Któraś z grupowiczek napisała mi wtedy, że moje włosy wcale nie są proste tylko falowane.
Trafiłam w ten sposób na grupe Curly Girls Polska  i mnie pochłonęło…

 

Wymieniłam swoje wszystkie kosmetyki włosowe na takie bez sylikonów, wysuszających alkoholi oraz siarczanów.
Z gry wypadły więc szampony z :

Sulfatami:

– SLS (sodium lauryl sulfate)
– SLES (sodium laureth sulfate)
– ALS (amonium lauryl sulfate)
Sodium laureth-2 sulfate
– MLS (myreth laureth sulfate)
Mipa laureth sulfte
– SCS (sodium coco sulfate)

Parabenami:

Methylparaben
– Glutraldehyde
– Hexamidine-Diisethionate
– Ethylparaben
– Isopropylparaben
– Propylparaben
– Phenol
– Butylparaben
– Benzylparaben

To silne detergenty, które- owszem- skuteczne myją skórę głowy i dobrze się pienią, ale przy okazji
wypłukują keratynę z włosów ( a z poprzedniego wpisu wiemy, że keratyna to budulec włosa i jest ona niezbędna w pielęgnacji),
przez co włosy stają się sztywne i poplątane.
Wypłukuje także kolor z włosów farbowanychz za co winiliśmy pewnie producenta farby.

Zastąpiłam je szamponami z łagodnymi środkami myjącymi, pozostwiając te wymienione wyżej do zastosowania wyłącznie oczyszczająco co 2-3 tygodnie

Łagodne środki myjące:
– Lauryl glucoside
– Cocamidopropyl betaine
– Sodium cocoyl glutamate
– Coco betaine

Na skórę głowy nie powinno się nakładać także sylikonów, ponieważ blokują mieszki włosowe i mogą być przyczyną wielu problemów skórnych.
Najbardziej popularne w szamponach to:

– amodimethicone
– beheonoxy dimethicon
– dimethicon
– dimethiconol

Rozpoczęłam świadomą pielęgnację, korzystając z metody OMO i w zasadzie stosuję ją do dziś. Zastąpiłam tylko szampon odżywką myjącą.

OMO- czyli Odżywianie-Mycie-Odżywianie

Na pierwsze O zazwyczaj idzie u mnie olejowanie włosów.

Olejuje na podkład nawilżający (czyli spryskuję suche włosy mgiełką).
Może to być mgiełka z wody+miód, woda+cukie, woda+aloes, woda+kwas hialuronowy.

Następnie nakładam na minimum 2 godziny na włosy olej, może być to olej kuchenny ( słonecznikowy, rzepakowy, oliwa z oliwek) albo inne oleje dostęne na rynku.
Z najbardziej popularnych mogę polecić te, które stosuję sama (włosy średnioporowate)- lniany, sezamowy, z awokado, z pestek winogron, z pestek malin, migdałowy.

To, jaki olej będzie pasował do waszych włosów jest uzależnione od porowatości.
Jaki olej do jakich włosów pasuje najbardziej, dowiecie się z kolejnego wpisu

M czyli Mycie– polecam łagodne szampony, dodatkowo jedną z lepszych metod ich stosowania jest rozwodnienie i zrobienie piany.
To ta piana domywa najefektywniej oraz łatwiej ją rozprowadzić nie przesadzając z ilością szamponu.

Do tego celu polecam taki kubeczek:

  

Drugie O to znów odżywianie. Tutaj wszystko zależy od równowagi PEH i tego, jakie mycie akurat macie w planach.

Pamiętajcie jednak, by zamykać odżywki humektantowe i proteinowe, choć na chwilkę, odżywką emolientową.
Zatrzyma to nasze odżywienie we włosach, dzięki czemu będą wyglądać dużo ładniej i będą dłużej piękne.

Żona, matka, włosomaniaczka. Z pasją do fotografii oraz muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.