Metoda Curly Girl,  Moje kosmetyki

Young blood- czyli moje nowości

Dość chwilę mnie tu nie było i w mojej łazience zdążyło pojawić się kilka nowości.

Podczas urlopu w Polsce poczyniłam małe zakupy, to takie moje must have jeśli mieszkasz za granicą. W miedzyczasie pojawił się też kolejny- majowy CurleeBox

 

Pokażę Wam te najciekawsze pozycje. Jeśli będziecie mieć ochotę na głębszą analizę któregoś produktu to napiszcie do mnie.

Oczywiście wszystkie produkty CG friendly

 

Zestaw z majowego CurleeBox

Tym razem postawiono na firmę Aunt Jackie’s. Sami o sobie piszą tak:

“Aunt Jackie ™ napełnia każdą formułę naturalnymi olejkami, masełkami, środkami nawilżającymi. Te podstawowe mieszanki składników odżywczych zapewniają niezwykłe odżywianie, które pomaga utrzymać doskonały wygląd i uczucie dobrego samopoczucia.

Najlepszym sposobem na cieszenie się terapią Aunt Jackie ™ jest stworzenie zdrowej pielęgnacji włosów w oparciu o strukturę włosów. Czy masz faliste lub kręcone włosy, Aunt Jackie’s ™ stworzyła specjalną mieszankę produktów przeznaczonych do odżywiania, oswajania i upiększania twoich włosów.”

 

Sprawdźmy:

AUNT JACKIE’S™ SOFT ALL OVER

Olej do włosów i ciała.  Na włosach, jest to niesamowita terapia olejowa, która może być stosowana jako zabieg do kontroli uszkodzeń, codziennie, jako część schematu stylizacji ochronnej, lub jako etap wykończeniowy przy stylizacji na połysk i miękkość.

Na ciele skóra uzyskuje zdrowy blask i miękki dotyk, gdy stosuje się ją zamiast balsamu do ciała lub jako zabieg zmiękczający wodę do kąpieli. Olejek wnika i orzeźwia skórę głowy i skórę.

Sprawdziłam w dzisiejszym myciu. Mam wrażenie, że nieco mnie spuszył ale jeśli mogę zużyć na ciało to super!

 

AUNT JACKIE’S™ PURIFY ME

  • Eco-friendly
  • Sulfate-free
  • Paraben-free
  • No Mineral Oil
  • No Petrolatum
  • Moisturizing

Chętnie przetestuję w kolejnym myciu. Skład wygląda całkiem zacnie więc może to być ciekawa pozycja.

 

AUNT JACKIE’S™ DON’T SHRINK

Bez chrupkiego, sztywnego, słomianego wrażenia! Super lekki, sprawia, że włosy odbijają się i rozciągają. Brak wysuszających alkoholi! Na bazie siemienia lnianego

Testowałam dziś. Nałożyłam go dość sporo i zostały sucharki, które po wysuszeniu ładnie się odgniotły.

Podoba mi się jak zdefiniował mi skręt. Póki co u mnie duży +

 

Ostatnim produktem,  jako dodatek do Aunt Jackie’s jest mgiełka firmy Lotta Body

Wzbogacony w olej kokosowy i olejek z masłem shea, formuła cudownie nawilża włosy, pozostawiając włosy miękkie i odżywione lśniącym blaskiem. Nie zawiera silikonów. Formuła odświeża i kondycjonuje włosy, jednocześnie zapewniając natychmiastowy połysk. Jest idealny do włosów naturalnych, rozluźnionych lub poddanych zabiegowi kolorystycznemu i może być stosowany jako wykańczający lub sam w dowolnym momencie.

Nie omieszkam sprawdzić czy piszą prawdę.

 

Z pozostałych nowości- kosmetyki pewnie Wam znane:

 

Maska z serii Hair Food od Garniera. Pokochałam od pierwszego użycia

Odżywka Petal Fresh Tea Tree, dzielnie oczekuje na moje testy.

Ziaja maska z olejem arganowym i tsubaki. Przyjemna, emolientowa, lekka maska. Super nadaje się do wykończenia pielęgnacji.

 

Standardowo nie mogłam pominąć moich ulubionych masek Cien z Lidla.

Pełny zestaw, około 100szt. O nich pisać wiele chyba nie muszę

 

Na koniec, jako wisienka na torcie pozostał nam jeszcze jeden produkt:

Nie wiem, czy kiedykolwiek słyszeliście o tym produkcie od firmy Curl Keeper.

Stosuję ten płyn od około miesiąca. Testuję w każdej kombinacji z różnymi kosmetykami.

Curl Keeper jest produktem zapobiegającym puszeniu się włosów.

Muszę przyznać, że doskonale sobie radzi w warunkach ogromnej wilgoci jaką mam w Anglii.

Pomijam mycia, gdzie powodem puchu był kokos, z tym sobie nie radzi. Ale przy myciach, w których stosuję odpowiednio dobrane do swoich włosów kosmetyki- nawet deszcz mi nie straszny.

Tak mi utrzymał 4 dni włosy. Zmokłam w drodze na lotnisko, wywiało mi włosy po wylądowaniu i podczas drogi do domu. Wg mnie wspaniały produkt, warto włączyć go na stałe do pielęgnacji

 

Zrobił mi się nieco długi wpis, nie chciałam jednak niczego istotnego pominąć.

W razie pytań o składy czy miejsce powyższych kosmetyków w równowadze PEH- piszcie 🙂

Żona, matka, włosomaniaczka. Z pasją do fotografii oraz muzyki

2 komentarze

  • Anonim

    Cudowne są twoje włosy po ostatnim zestawie pielęgnacyjnym :), Curl Keeper to może być to co nas uratuje przed puchem, pewnie nie tylko ja będę czekać na pełną recenzję tego produktu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.